Nie konkuruję! Tworzę własną kategorię!

Kiedy mój dobry Anioł Anna Lukas | TWÓRCZYNI NEUROKĄPIELI ™ podarowała i w prezencie szkolenie u Marceliny Rawki, żeby wyrwać mnie z marazmu, w którym wtedy byłam, nie sądziłam, że przywiozę stamtąd tak wiele inspiracji, a szczególnie jedną, która zostanie ze mną na dobre, choć była tylko niewielkim kartonikiem leżącym na stole…

Każda z nas miała inną sentencję i moja brzmiała: „Nie konkuruję. Tworzę własną kategorię.”

Najpierw przeczytałam ją z uśmiechem, a chwilę później dotarło do mnie, że właściwie od zawsze tak wygląda moje życie, tylko nigdy wcześniej nie potrafiłam tego tak trafnie nazwać.

Nigdy nie miałam potrzeby ścigania się z innymi, ani jako człowiek, ani jako przedsiębiorczyni, ani jako projektantka. Zamiast sprawdzać, kto jest przede mną, zdecydowanie częściej zastanawiałam się, czy nie warto skręcić w drogę, którą jeszcze nikt nie poszedł. To oczywiście jest mniej rozsądne, bardziej pracochłonne i zdecydowanie bardziej ryzykowne, bo kiedy tworzysz własną kategorię, nie możesz podpatrzeć odpowiedzi u sąsiada, ale właśnie ta niepewność chyba najbardziej mnie napędza.

W sobotę prowadziłam szkolenie i, słuchając kobiet siedzących naprzeciwko mnie, zdałam sobie sprawę, że wcale przypadkiem nie otaczam się ludźmi podobnymi do siebie. To były kobiety, które nie szukają gotowych przepisów na życie, tylko próbują pisać własne, nawet jeśli oznacza to więcej pracy, więcej wątpliwości i znacznie mniej wygodnych skrótów.

Pomyślałam wtedy, że jestem naprawdę w dobrym miejscu, bo każda z nas tworzyła coś, czego nie da się porównać z niczym innym, a może właśnie na tym polega największy luksus, żeby nie próbować wygrać cudzego wyścigu, tylko zbudować własną drogę, na której konkurencja zwyczajnie przestaje mieć znaczenie.

I chyba dlatego ta mała kartka wylądowała u mnie w domu, bo nie była motywacyjnym hasłem, tylko przypomnieniem czegoś, co od dawna robiłam intuicyjnie. Nie konkuruję. Tworzę własną kategorię!