Dostosuj się albo zgiń

Autor:

w

Nie umiem się obrażać na technologię. Może dlatego, że od jedenastu lat próbuję utrzymać na powierzchni firmę z produktem, który nigdy nie był łatwy.

Rozumiem ludzi, którzy boją się, że sztuczna inteligencja zabierze im pracę. To nie jest wydumany lęk. Kiedy coś, co robiło się latami, nagle można zrobić szybciej, taniej albo inaczej, trudno patrzeć na to spokojnie. I oczywiście jest w tym coś przykrego.

Ale postępu technologicznego nie zatrzymamy samym oburzeniem. Możemy się na niego obrazić, możemy go wyśmiać, możemy udawać, że nas nie dotyczy. A potem przyjdzie ktoś, kto po prostu zacznie z niego korzystać.

Ja dobrze znam uczucie, że świat wokół zmienia zasady szybciej, niż człowiek zdąży się do nich przyzwyczaić. Kiedy zaczynałam FURELLE, klientki przychodziły do salonu na kawę, oglądały, co nowego zaprojektowałam, przymierzały i czasem przy okazji robiły zakupy. Dziś wiele z nas nie ma już przestrzeni na takie „przy okazji”.

Bo po pracy są dzieci, zakupy, dom, szkoła, sprawy do załatwienia. A kiedy wreszcie można usiąść, człowiek marzy raczej o wannie, maseczce i świętym spokoju niż o wyprawie do salonu, żeby sprawdzić, co Iza ma nowego.

I to nie jest niczyja wina. Tak po prostu zmieniło się życie i zmieniły się nasze przyzwyczajenia. Tylko że ja, jeśli chcę, żeby FURELLE nadal działało, muszę to zauważyć. Muszę pomyśleć, jak pokazać wam nowy golf, który zaprojektowałam, wtedy, kiedy naprawdę macie chwilę, żeby go zobaczyć. Bo jego zamówienie oznacza pracę dla moich dziewczyn. To już nie jest wyłącznie pytanie, co uszyć. To także pytanie, jak dotrzeć z tym ubraniem do kobiety, która nie planowała akurat wizyty w salonie.

Mała firma też musi się dostosowywać. Kiedy w okolicy otwiera się kolejna duża sieciówka, nie wychodzę na ulicę z transparentem i nie proszę, żeby zatrzymać rozwój, bo mnie jest trudno. Próbuję zrozumieć, co się zmienia i jak mogę działać w nowych warunkach, nie tracąc przy tym siebie i tego, co jest ważne dla mojej firmy.

Dlatego kiedy słyszę, że ktoś obraża się na AI albo płacze w internecie, że technologia odbierze mu pracę, myślę o tym z empatią, ale też z pewnym realizmem. Sam lęk nie ochroni miejsca pracy. A jeśli my nie nauczymy się korzystać z nowych narzędzi, zrobi to ktoś inny. Konkurencja raczej nie będzie czekała, aż wszyscy poczujemy się z tym komfortowo.

Nie chodzi o to, żeby każdą zmianę przyjmować z zachwytem. Można mieć wątpliwości, zadawać pytania, stawiać granice. Ale warto też sprawdzić, czy nowe narzędzie może nam pomóc pracować mądrzej, docierać do ludzi albo utrzymać firmę, którą budowaliśmy przez lata.

Dostosuj się albo zgiń brzmi brutalnie, wiem. Ale w biznesie często nie chodzi o to, czy zmiana nam się podoba. Chodzi o to, czy potrafimy znaleźć w niej swoje miejsce. Ja próbuję je znaleźć dla FURELLE. I dla siebie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *